Lublinianka – Włodawianka 0:0. Dwa zera zamiast strzelaniny
Dodane przez wars dnia 26.03.2017 16:08:00
Włodawianka w dwóch meczach rundy wiosennej zdobyła aż 10 goli. Sporo też straciła, bo pięć bramek. W sobotę piłkarze Marka Droba pokazali jednak, że potrafią także zagrać na zero z tyłu. Ich spotkanie z Lublinianką zakończyło się bez bramek.

Zespół Grzegorza Białka liczył wreszcie na pierwsze zwycięstwo w 2017 roku. Niestety, wyszło zupełnie inaczej. W pierwszej części meczu warta uwagi przede wszystkim jedna sytuacja. W samej końcówce Piotr Chodziutko miał wymarzoną szansę na otwarcie wyniku. Powinien zapytać Krystiana Krupę, w który ...
Rozszerzona zawartość newsa
Włodawianka w dwóch meczach rundy wiosennej zdobyła aż 10 goli. Sporo też straciła, bo pięć bramek. W sobotę piłkarze Marka Droba pokazali jednak, że potrafią także zagrać na zero z tyłu. Ich spotkanie z Lublinianką zakończyło się bez bramek.

Zespół Grzegorza Białka liczył wreszcie na pierwsze zwycięstwo w 2017 roku. Niestety, wyszło zupełnie inaczej. W pierwszej części meczu warta uwagi przede wszystkim jedna sytuacja. W samej końcówce Piotr Chodziutko miał wymarzoną szansę na otwarcie wyniku. Powinien zapytać Krystiana Krupę, w który róg ma mu strzelić, a tymczasem uderzył prosto w bramkarza klubu z Wieniawy.

Po przerwie mecz rozkręcał się bardzo powoli, ale ostatnie 20 minut wreszcie przyniosło jakieś emocje. W 67 minucie powinno być 0:1. Wojciech Więcaszek biegł sam na bramkę Krupy, ale w końcowej fazie akcji dogonił go jeden z obrońców gospodarzy i zażegnał niebezpieczeństwo. W odpowiedzi dobrze strzelał rezerwowy Oleg Rovbel. Na posterunku był jednak Daniel Polak i odbił piłkę do boku.

Później naciskali miejscowi, a Włodawianka wyprowadzała groźne kontry. Świetnie po prawej stronie spisywał się Chodziutko, który napędzał akcje swojej drużyny. Za każdym razem brakowało jednak ostatniego podania. W samej końcówce obie ekipy mogły przechylić szalę na swoją korzyść. Najpierw dobrze pole karne zagrał Mateusz Kędzierski. Niestety, Więcaszek uderzył tuż obok słupka. Po drugiej stronie boiska kapitalną akcję przeprowadził Dawid Skoczylas. Do końca walczył o piłkę, zabrał ją rywalowi i idealnie dośrodkował na piąty metr. Tam jednak fatalnie spudłował Rovbel, który huknął wysoko nad bramką. Wszyscy spodziewali się strzelaniny, a tymczasem spotkanie zakończyło się bezbramkowym remisem.

– My mieliśmy swoje okazje, przeciwnik miał swoje, dlatego chyba ten wynik można uznać za sprawiedliwy. Lublin to trudny teren, dlatego możemy być zadowoleni ze zdobycia jednego punktu. Przed nami jeszcze sporo meczów, więc gramy dalej i czekamy na kolejnych rywali – ocenia Marek Drob, szkoleniowiec zespołu z Włodawy.

Lublinianka – Włodawianka 0:0

Lublinianka: Krupa – Milcz, Kosiarczyk (37 Dzyr), Ptaszyński, Paździor, Skoczylas, Gutek (60 Kamola), Sobiech, Bednara, Stefański (54 Rovbel), Kośka (78 Stępień).

Włodawianka: Polak – Aftyka, Drahanczuk, Nielipiuk, Leszczyński, Chodziutko (80 Kędzierski), Kuczyński (90 Książak), Zdolski, Kiszyjew (80 Smolik), Błaszczuk, Więcaszek.

Żółte kartki: Milcz, Kosiarczyk (Lublinianka).

Sędziował: Mikołaj Kostrzewa (Lublin). Widzów: 150.

źródło: dziennikwschodni.pl